W języku tureckim Zıll-i Hayal oznacza „cień marzeń”. Ta poetycka fraza, zapożyczona z arabskiego, jest czasem używana jako określenie tradycyjnego teatru cieni, jednak większości Turków jest on znany jako Karagöz. Teatr cieni przywędrował do naszego kraju z Dalekiego Wschodu, podążajac dawnymi szlakami handlowymi i zmieniając się po drodze.
Jeśli chodzi o moją przygodę z tą sztuką, Karagöz zawitał – dosłownie – w progi mojego domu kilka lat temu, gdy okazało się, że mieszkam po sąsiedzku z Tacettinem Dikerem (znanym również jako Taci Baba), który jest obecnie najstarszym mistrzem tradycyjnego teatru cieni w Turcji. To właśnie on zaraził mnie swoją energią i  entuzjazmem dla tej sztuki, spędził też mnóstwo czasu ucząc mnie jej tajników. Jest widoczny na przedstawionym tu zdjęciu – po prawej stronie, w okularach.
Teatr cieni cały czas jest w drodze, w dalszym ciagu odkrywa nowe lądy. I tak na przykład przybył ze mną do Polski, ponieważ przeprowadzając się zabrałem ze sobą swoje narzędzia i potrzebne materiały. Większość moich figur urodziła się właśnie tutaj – ale wszystkie mówią po turecku i noszą ubrania, które były modne wieki temu daleko stąd. Większość czasu spędzają w moim warszawskim mieszkaniu, gdzie słuchają polskiego radia i oczekują na przybycie kolejnych figur, które tworzę – lecz gdy tylko trafią na oświetloną scenę , spacerują ulicami tureckich miast, żartują lub wykłócają się ze swoimi znajomymi  i rodziną, zakochują się, tańczą, albo najzwyczajniej w świecie próbują jakoś zarobić na życie. Mówią językiem, który raczej nie jest znany w Europie, ja jednak mam nadzieję, że zagraniczna publiczność rozumie emocje, które starają się wyrazić w opowiadanych historiach, i że da się oczarować kolorom, światłu i muzyce. Tak czy inaczej, serdecznie Państwa zapraszam do tej niezwykłej krainy snów.
Umut Nebioğlu